Urząd za kratami

Felieton interwencyjny
Autorka: Lowisa Lermer
Data wpisu: 1 lipca 2022

„Poproś o coś urzędnika, a znajdzie paragraf, aby nic nie zrobić.”

POPRAWA BEZPIECZEŃSTWA NA DROGACH .

Jednym z podstawowych obowiązków samorządu jest dbałość o bezpieczeństwo obywateli, w tym o bezpieczeństwo na gminnych drogach, a już zwłaszcza na drogach do szkoły.

Miasto Warszawa przyjęło politykę mobilności, która m. in. zakłada poprawę bezpieczeństwa na drogach gminnych i uprzywilejowanie pieszego na drodze. Znowelizowana ustawa o ruchu drogowym poszerza ochronę pieszego stanowiąc, że pieszy ma pierwszeństwo na przejściu dla pieszych.

Tyle teoria, a jak wygląda praktyka na przykładzie Boernerowa?

Na naszym osiedlu, podobnie jak w całej Polsce i także w Warszawie, mamy dwa rodzaje przejść dla pieszych:
te oznaczone i te nieoznaczone. Te nieoznaczone na Boernerowie stanowią większość i wg urzędników ich nie ma bo „z definicji przejście dla pieszych jest tylko wtedy, gdy jest oznaczone” – choć fizycznie są i to od 90 lat. Obecnie wyróżnione obniżonym krawężnikiem i innym kolorem nawierzchni oraz pęcherzykami, więc mieszkańcy codzienne przez nie przechodzą, bo tak się składa, że ludzie nie fruwają, a muszą się przemieszczać, w tym przechodzić przez jezdnie.

Ostatnimi laty, gdy Boernerowo przestało być kameralnym, bezpiecznym osiedlem, mieszkańcy, zwłaszcza rodzice uczniów podjęli starania o poprawę bezpieczeństwa na ulicach osiedla. Wywalczone, przed laty, ograniczenie prędkości jazdy na osiedlu (z wyjątkiem ul. Kalskiego), nie gwarantuje jednak bezpieczeństwa, zwłaszcza dzieciom idącym do szkoły. Pędzące z nadmierną prędkością samochody stanowią poważne zagrożenie. Co i raz zdarzają się wypadki z udziałem dzieci, ale z racji, że nie są śmiertelne i zazwyczaj na nieoznakowanych przejściach, uważa się je za niegroźne zdarzenia drogowe i bagatelizuje!.

Bezpieczeństwo na osiedlowych drogach można i należy poprawić.

Mieszkańcy wiedzą, gdzie jest niebezpiecznie i proszą urzędników o oznaczenie niebezpiecznych przejść. Takich jak:

przejście dla pieszych na skrzyżowaniu ul. Kaliskiego z ul. Westerplatte, szczególnie niebezpieczne, ponieważ nie ma tam ograniczenia prędkości jazdy, a kierowcy jadący na lotnisko rozwijają nadmierną prędkość, zapewne w przekonaniu, że nie jest to terem zabudowany (las po obydwu stronach);

przejście dla pieszych przy ul. Kaliskiego u zbiegu z ul. Thomméego, przez jezdnię i torowisko, gdzie na wniosek mieszkańców wprowadzono znak stop, ale nieskutecznie;

przejścia dla pieszych przy ul. Ebro, na skrzyżowaniach z ulicami: Westerplatte i Kunickiego, niebezpieczne dla pieszych, w tym uczniów idących do szkoły, którzy muszą się przemieścić na drugą stronę ulicy bo innego przejścia nie ma.
Odpowiedź brzmi zwykle, że urzędnicy nie widzą potrzeby zmian, albo negują fakt istnienia wszystkich przejść dla pieszych na skrzyżowaniach osiedlowych ulic.

Powołują się przy tym na przepisy. I tak:

  • odmowę poprawy bezpieczeństwa na skrzyżowaniu ul. Kaliskiego z ul. Westerplatte uzasadnili tym, że w świetle ustawy drogowej nie ma tam przejścia dla pieszych, bo nie ma tam znaków drogowych, a w drugiej odpowiedzi podali jako przyczynę bezczynności, niewystarczające warunki oświetlenia tego miejsca, aby go oznaczyć jako przejście dla pieszych; 😀
  • odmowę poprawy bezpieczeństwa na przejściu przez torowisko przy ul. Thomméego uzasadnili brakiem takiej potrzeby (urzędnicy wiedzą zawsze lepiej), choć zdarzały się tam wypadki!
  • uzasadnieniem odmowy wymalowania białych pasów na skrzyżowaniach ul. Ebro z ul Westerplatte i z ul. Kunickiego jest rzekomy brak w tych miejscach przejść dla pieszych.

Urzędnicy zdają się nie rozumieć, że mieszkańcom chodzi o usankcjonowanie, istniejących od 90 lat, przejść dla pieszych, które zrobiły się niebezpieczne, bo nie są oznaczone.

Problemem (zagrożeniem) dla pieszych, zwłaszcza osób starszych, są nie tylko nieoznaczone przejścia dla pieszych, ale także:

  • nierówne, „pagórkowate”, „faliste” chodniki na ul. Ebro (na odcinku od ul. Thomméego do ul. Kunickiego);
  • latarnie, słupy energetyczne i telefoniczne;
  • znaki drogowe stojące w osi chodnika, nieraz na samym jego środku.

Na prośbę o przywrócenie zlikwidowanego, z rażącym naruszeniem prawa, trawniczka, w którym stały wszystkie słupy i znaki drogowe, przy ul. Ebro, udzielono odpowiedzi,

że w/w słupy na środku chodnika,
stoją zgodnie z obowiązującym projektem organizacji ruchu i warunkami technicznymi
😀

Słupy na środku chodnika, o które piesi rozbijają sobie głowy, to wg bemowskich urzędników norma. Ale wystająca o trzy centymetry brama wjazdowa na jednej z posesji przy ul. Ebro już była niezgodna z przepisami i właściciel musiał, pod groźbą restrykcji, ją natychmiast przebudować.

Pagórka na chodniku, na którym przewracają się piesi, urzędnicy nie zlikwidowali – choć obiecali; przepisów i potencjalnych konsekwencji dla poszkodowanych się nie boją, bo inne na to przepisy-wymówki mają!

Przywrócenie trawniczka na ul. Ebro niemożliwe wg urzędników, jest możliwe, gdy się wystąpi o odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych – zob. art. 9 Prawa budowlanego, p.3.4 przewiduje odstępstwa dla obiektów wpisanych do gminnej ewidencji zabytków – ale to wiedzą i stosują jedynie kompetentni urzędnicy.

Dlaczego więc bemowscy urzędnicy nie chcą poprawić bezpieczeństwa na u boernerowskich ulicach?
Przy odrobinie dobrej woli mogą przecież skorzystać z następujących rozwiązań:

  • na nieoznaczonych przejściach dla pieszych można ustawić: znak STOP;
  • wymalować białe pasy;
  • progi spowalniające;
  • wyniesione przejścia;
  • ograniczenie prędkości (ul. Kaliskiego);
  • doświetlenie przejścia poprzez zmianę lamp na jaśniejsze;
  • wystąpić o odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych w odniesieniu do przywrócenia trawniczka na ul. Ebro (identyczny istnieje na pozostałym odcinku ul. Ebro i tam jakoś przepisy dozwalają), a wszystkie słupy stojące w chodniku znajdą się automatycznie poza nim.
  • wystąpić o rządowe dofinansowanie z Funduszy Rozwoju Dróg na generalną rewaloryzację dróg na Boernerowie wraz z wymianą wszystkich słupów oświetleniowych.

Do tego potrzeba jedynie dobrej woli, bo środki na to są!

Bieżący Zarząd Dzielnicy Bemowo (kadencja 2018-2023), przy ofiarnym wsparciu radnych KO(PO) oraz radnych koalicyjnego klubu „Bemowo Przyszłości”, (wyłomu powstałego z będącego teraz w opozycji klubu „Wybieramy Bemowo”) oddał Miastu „wspaniałomyślnie”, na stratę Mieszkańców Bemowa ok. 200 000 000 PLN (słownie: dwieście milionów złotych) z należnych dzielnicy środków budżetowych.

Czas uwolnić urząd z samo-zniewolenia, czas na zmianę priorytetów:

  • 1. interes mieszkańców (np. bezpieczeństwo, MAL-miejsce aktywności lokalnej, …);
  • 2. infrastruktura dzielnicy (np. bezpieczeństwo ruchu, szkoły, stan dróg i wynikające z niego zatapianie posesji, …);
  • 99. interes partii, które, wraz z koalicyjnymi klubami, codziennie powinny sobie odpowiadać na pytania: co zrobiły dla dzielnicy, czy respektują zaufanie mieszkańców dzielnicy, bo jak do tej pory decyzje większości politycznej Rady Dzielnicy Bemowo, to „grabie dosiębierne” Rady i Urzędu Miasta Warszawy, czyli kpina z idei samorządności!

Dla zainteresowanych polityczną strukturą Rady Dzielnicy Bemowo link do BIP w temacie (link – z edukacyjnej serii „Następnym razem WybierzBemowo”)

Skoro partie zaczęły wybory „od góry”, to czas spojrzeć „od dołu” 🙂

Redakcja portalu boernerowo.org serdecznie dziękuje za nadesłane materiały zaznaczając, że nie sprawdza dogłębnie informacji w dostarczonych tekstach; za ich treść odpowiadają Autorki lub Autorzy.
Zastrzeżenia co do treści prosimy monitować pod nr telefonu +48 797 529 802 i na e-mail portalu.

Komentarze prosimy pisać w grupie społecznościowej na FB