Listy proszalne

Felieton „wybory samorządowe 2023 lub 2024”
Autorka: Lowisa Lermer.
Wpis: 3 listopada 2021.

APEL RADNEGO LORENTOWICZA

Na portalach internetowych pojawił się ostatnio apel radnego Łukasza Lorentowicza (znanego bemowianom, głównie z roli Misia Bemisia, a boernerowiakom z wiszących długo na latarniach jego plakatów wyborczych), do mieszkańców, aby zgłosili mu nieuprzątnięte chodniki i pasy zieleni na Bemowie. Informacja potrzebna jest mu do napisania interpelacji.

Tak się składa, że Pan Radny jest już radnym na Bemowie od kilku kadencji i dopiero teraz dostrzegł problem, jakim jest permanentne niewywiązywanie się urzędu dzielnicy z obowiązku utrzymania czystości i porządku w miejscach publicznych. Nie przyszło mu do głowy, aby np. przyjechać na Boernerowo, skąd kandydował na radnego, a co za tym idzie, ma obowiązki wobec swoich wyborców i na własne oczy przekonać się jak wyglądają gminne chodniki i jezdnie na osiedlu. Chwali się jednak, że zauważył problem, bo lepiej późno niż wcale. No i jest to ułomny, ale jakiś kontakt z wyborcami. Na marginesie tej inicjatywy radnego Lorentowicza nasuwają się liczne uwagi i pytania.

Zapowiadana przez niego interpelacja w sprawie nieuprzątniętych śmieci wpisuje się w kategorię spraw jakimi zwykle i to od wielu lat, zajmują się bemowscy radni. Ich interpelacje dotyczą zwykle spraw drobnych, bez większego znaczenia, które z łatwością mogliby załatwić poprzez bezpośredni, osobisty kontakt z naczelnikiem lub szeregowym pracownikiem kompetentnego wydziału w urzędzie dzielnicy, zamiast bawić się w „papierologię”.
Dlaczego tego nie robią? Oto jest pytanie.

Rolą rady dzielnicy, której są członkami jest m.in. nadzór nad wykonywaniem obowiązków przez zarząd dzielnicy. Do tych obowiązków należy m.in. utrzymanie czystości i porządku w gminie. Jeśli urząd ich nie wykonuje, albo robi to nienależycie, to rada może i powinna pociągnąć do odpowiedzialności winnego zaniedbań.
Dlaczego tego nie robi? Oto jest pytanie.

Zamiast korzystać ze swoich prerogatyw, radni wolą pisać interpelacje, które przypominają listy proszalne, po czym zwykle otrzymują odpowiedzi, że nic nie można zrobić. Na tym kończy się ich interwencja, a sprawa nadal pozostaje nie załatwiona. Ale wykazali się inicjatywą. Regułą jest, że kiedy interweniuje mieszkaniec, radni zwierają szeregi i uznają jego skargę na zarząd za bezzasadną. Dlaczego chronią nieudolny zarząd? Oto jest pytanie.

Można odnieść wrażenie, że na Bemowie mamy do czynienia z odwróceniem ról: rady i urzędu. To nie rada dzielnicy jest tu najwyższym organem, lecz zarząd, który podporządkował sobie radę. Dlaczego rada nie korzysta ze swoich statutowych prerogatyw? Oto jest pytanie.

Obserwacja bemowskiego samorządu skłania do konstatacji, że jest on oderwany od rzeczywistości, nie widzi problemów istotnych dla społeczności lokalnej, a tym samym się nimi nie zajmuje (zob. felieton dot. radnej boernerowskiej – link).

Na Bemowie nie ma miejscowych planów zagospodarowania, rządzą deweloperzy, brak jest infrastruktury, w tym zwłaszcza szkół, ale radni tymi sprawami się nie zajmują. Ograniczają się do interpelacji w sprawie typu: „gdzie brakuje koszy na śmieci”. Dlaczego rada dzielnicy toleruje wieloletnią bezczynność kolejnych zarządów w tej kwestii? Dlaczego nie wyciąga przewidzianych prawem konsekwencji za niedopełnienie obowiązków przez zarząd? Oto jest pytanie Retoryczne, bo odpowiedzi na nie, nie należy się spodziewać.

  • Swoją drogą to upodobanie kandydatów w wyborach, do wieszania swoich wizerunków na latarniach, źle się kojarzy. Czyżby nie wiedzieli kto i kogo, w minionych czasach, wieszał na latarniach?

Redakcja portalu boernerowo.org serdecznie dziękuje za nadesłane materiały zaznaczając, że nie sprawdza dogłębnie informacji w dostarczonych tekstach; za ich treść odpowiadają Autorki lub Autorzy.
Zastrzeżenia co do treści prosimy monitować pod nr telefonu +48 797 529 802 i na e-mail portalu.

Komentarze prosimy pisać w grupie społecznościowej na FB